Od 2005 roku Paweł Orkisz dość regularnie dwa razy w tygodniu koncertuje w Krakowie. Informacje zawsze podawane są w zakładce Terminarz na tej stronie.
Obecnie w klubie "Buda" przy ul. Czapskich 2, bardzo niedaleko Collegium Novum UJ.
Są to koncerty płatne poprzez www.kupbilecik.pl, albo - w ostateczności - po wejściu do klubu.
Tak, to miejsce jest legendarnym matecznikiem kabaretu "Pod Budą", gdzie pierwsze kroki stawiał Bogdan Smoleń i gdzie powstała i koncertowała przez wiele lat Grupa Pod Budą, z Andrzejem Sikorowskim, Anną Treter, Janem Hnatowiczem i Andrzejem Żurkiem. Obecnie w tym niewielkim klubie (na ok. 70 osób) odbywają się różnorakie imprezy, koncerty muzyczne, spektakle niewielkich grup teatralnych, spotkania stand-uperów i koncery muzyczne. Opiekę nad klubem sprawują władze Uniwersytetu Rolniczego.
* * *
Poprzednio koncerty Pawła Orkisza odbywały się w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy ul. Mikołajskiej, a potem przez kilkanaście lat w Pubie "Kuranty" przy Al. Piłsudskiego 24 (róg z ul. Retoryka). Obecnie ta kamienica jest w remoncie, którego końca nie widać... :-))
* * *
Paweł Orkisz: - Od 2005 roku, kiedy wycofałem się z rynku finansowego, próbowałem stworzyć miejsce w Krakowie, gdzie można będzie wspólnie pośpiewać, bo takie śpiewanie zawsze było solą mojego koncertowania. Przyznam się, że próba stworzenia szerszej inicjatywy pod nazwą "Scena Ballada" spaliła na panewce.
Publiczność, owszem, przychodziła na moje koncerty, ale już na koncerty innych artystów już nie. Pewnie nie dysponowałem wystarczającą platformą promocyjną, bo żeby przebić się w Krakowie z jakąś ofertą koncertową trzeba mieć nie lada siłę przebicia. Cóż, próbowałem.
Przyznam, że moim marzeniem było uruchomić takie małe scenki balladowe także w kilku innych miastach, żeby móc zapraszać kolegów z całej Polski na kilkudniową minitrasę, po stałych miejscach np. w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu i Rzeszowie... A kolegów z południa zapraszać np. do Warszawy, Torunia i Łodzi.
Fajne marzenie, prawda?
Ale nie wyszło. Byłem za krótki. Jak się nie ma 1) znanego w całej Polsce nazwiska, ani 2) kasy, to lepiej zostawić marzenia w domu.
W "Scenie Ballada" chodziło mi o piękną muzykę, mądre teksty, ale... bez koturnów, strojów wieczorowych, fleszy i celebry. Po prostu wrażliwi, niebanalni ludzie przychodzą posłuchać, pośpiewać, nakarmić serca i dusze, spotkać z przyjaciółmi i nacieszyć sobą nawzajem.
W tych miejscach i na tych scenach miało występować wielu artystów, grać wielu muzyków i czytać swoje wiersze wielu poetów.
Może kiedyś to marzenie ktoś inny zrealizuje? :-)))