sł. muz. Paweł Orkisz, 

To był bardzo dziwny spacer: miałem wrzosów pełne włosy,
pod nogami chlupał wrzesień, księżyc śmiał się wniebogłosy.
Otoczyliśmy dolinę marzeniami, mirażami...
nawet gór srebrzystych dotyk spacerował wtedy z nami.
To był bardzo dziwny spacer, szczęście było niedaleczko,
księżyc śmiał się i przecierał oczy brudną chmur chusteczką.

Był dziwny spacer i dziwna jesień.
Październikowi z głowy dymiło
i choć dziewczyna była wiosenna,
listopadowo nam wtedy było.

Zamiast jej ręki uśmiech przygarnąć,
zbierałem kory chropawość całą
i było coraz trudniej nam wrócić,
a ścieżek w lato nie przybywało.

To był bardzo dziwny spacer: miałem wrzosów pełne włosy,
pod nogami chlupał wrzesień, księżyc śmiał się wniebogłosy.
zadziwiliśmy dolinę zagapieniem, niespełnieniem...
drzewa twarz ukryły w dłoniach, oszukane liści drżeniem.
To był bardzo dziwny spacer, szczęście było niedaleczko,
księżyc śmiał się i przecierał oczy brudną chmur chusteczką.

Być może kiedyś znowu zabłądzę
do tego lasu z tamtą dziewczyną
i nawet jeśli będzie to jesień,
znowu się świeżą wiosną upiję.

A może wtedy właśnie, wysoko,
na tym księżycu siedząc okrakiem,
będę spoglądać jak idą inni
naszym nieśmiałym, jesiennym szlakiem.

To był bardzo dziwny spacer: miałem wrzosów pełne włosy,
pod nogami chlupał wrzesień, księżyc śmiał się wniebogłosy.
Otoczyliśmy dolinę marzeniami, mirażami...
nawet gór srebrzystych dotyk spacerował wtedy z nami.
To był bardzo dziwny spacer, szczęście było niedaleczko,
księżyc śmiał się i przecierał oczy brudną chmur chusteczką.

...

Była taka dziwna jesień, co miesiąca i nie trwała.
Potem zaraz przyszła zima, w śmiechu kwiatach, śniegu cała.
To był bardzo dziwny spacer, szczęście było niedaleczko,
księżyc śmiał się i przecierał oczy brudną chmur chusteczką.
To był bardzo dziwny spacer, to był bardzo dziwny spacer,
taki jakiś dziwny, taki bardzo dziwny, bardzo dziwny spacer.

październik 1984 – maj 1992