sł. muz. Paweł Orkisz

Ty co nam pieśnią byłaś przez wieki,
co za Twym słowem ruszali w bój...
Słowa za małe, a czas za wielki,
dlatego Cię musimy nieść...

Ref. Ziemio, Ziemio, domu nasz
        jedyny domu nasz.
        Ziemio, Ziemio, w każdy czas,
        my Twoi w każdy czas.

Ty w naszym ciele szukasz łodzi,
my białe lica nierówno piętrzym.
Zgubieni w własnym rachunku sumienia.
Tyś kielich kwiatu, miejsce zaręczyn. (ref)

A gdy nam przyjdzie swobodnie spłynąć
poprzez łodygi żelaznych fletów,
zdążymy przecież dziką namiętność,
nasz chleb słoneczny, na kamień przekuć. (ref)

* * *

 

To był kiedyś mój wiersz, napisany w 1982 roku.

Ty co nam pieśnią...

Ty co nam pieśnią byłaś przez wieki,
co za Twym słowem ruszali w bój...
Słowa za małe, a czas za wielki,
dlatego Cię musimy nieść...

   Jak wielkość ciszy, słowa drżące,
   jak chwile chwały wydarte wiekom,
   jak niezmierzone źródło tajemnic,
   pieczęć szlachectwa na garbie grzechu.

   I cienia garście, ptaki powrotne 
   między bezruchem i zawrotem głowy.
   Jesteś nam pieśnią w słonecznym gaju.
   My gotowi.

Ty w naszym ciele szukasz łodzi,
my białe lica nierówno piętrzym.
Zgubieni w własnym rachunku sumienia.
Tyś kielich kwiatu, miejsce zaręczyn.
   ref.

A gdy nam przyjdzie swobodnie spłynąć
poprzez łodygi żelaznych fletów,
zdążymy przecież dziką namiętność,
nasz chleb słoneczny, na kamień przekuć.

   Na wielkość ciszy, słowa drżące,
   Na chwile chwały wydarte wiekom,
   Na niezmierzone źródło tajemnic,
   pieczęć szlachectwa na garbie grzechu.
   Na cienia garście, ptaki powroty
   między bezwstydem i zawrotem głowy.
   Jesteś nam pieśnią w słonecznym gaju.
   My gotowi.