sł. muz. Zbigniew Adamik

Raz się dwoje spotkało,
jedno drugie kochało,
raj na ziemi chcieli stworzyć dla siebie.

Gdy się ludzie zwiedzieli,
biegli śmiałków rozdzielić,
aż usłyszał tupanie Bóg w niebie.

Spojrzał Pan z wysokości,
błogosławił miłości
i na ziemię sam zszedł wśród płomieni.

Już nie mówił nic więcej,
mocno złączył im ręce
i w przydrożną kapliczkę zamienił.

Ale serca do góry
wziął ze sobą nad chmury,
między gwiazdy, gdy ziemia nie rada.

Teraz tam się miłują,
a gdy z sobą obcują…
to na ziemię bieluśki śnieg pada.